22.05

Mój drogi pamiętniczku!
Piję czystek, pisząc te słowa. Właśnie wróciłam do domu. Z powrotu mojego ucieszył się kot – dosypany żwirek, powitalne siku, dodałam jej mokrego bo już nie mogła wytrzymać, zmieniłam karmę na tańszą. Wrócił jej apetyt. Nie nadążam z dostarczaniem jedzenia.
Wracając do domu snułam wizję o tym, jak to bym piła wino. Wino półwytrawne, czerwone koniecznie, pachnące drzewem, korkiem, nie wiem jeszcze czym. Piłabym je na miasteczku albo na balkonie mieszkania, które niegdyś było mi bliskie, dawno już nie moje, bardzo wyparte, tfu wydarte ode mnie i wydarte z pamięci. Odcięte. Więc piłabym tam wino. Z kim bym je piła? Z kimś, z kim zawsze się dobrze piło i rozmawiało. Z mężem moim. Z tym, że wracałam do domu chcąc nie chcąc, bo tam, znaczy tutaj jest, bo płakać się chce, bo stąd myślenie o winie.
Od progu powitał mnie płacz, jak płakać może dziecko. Może to nie mąż, tylko te noce, ta niepewność snu i ta chęc nadrobienia. Może to zaburza osąd? Nie wiem, gdzie jest moje miejsce, dlatego muszę pisać, bo wtedy coś się oczyszcza. Choć nie wiem, czy to nie poza, forma jakaś, kto wie. Ja w każdym razie nie wiem.
Najebałabym się, no i fajkę zapaliła, w łóżku bym poleżała sobie wdzięcznie. Tymczasem odpowiedzialność, bycie sobą. Może dlatego znowu i na nowo próbuję się dokopać do siebie, do kobiecej siebie, wydobyć tę moc, którą mam, a która zniknęła. Nie tak gwałtowanie, tu była, tam nie ma. Ale tak powolutku sączyła się ze mnie, aż się wysączyła i nic. Nie ma. A wiem, że jest. Matka musi mieć odwagę, twardą dupę i ogromne serce.
Niektórzy jak zostają rodzicami, to bardziej rozumieją swoich. Ja mojej nie rozumiem w ogóle, tym bardziej, że jestem matką. Tyle się przypomina…
Reklamy

3 thoughts on “22.05

  1. Niech będzie lepiej. Musisz odzyskać samą siebie, bo chyba nie powinnaś być ciągle tylko matką. Wydaje mi się, że to może wykończyć psychicznie. A ile Cię nie było w domu? Nie udałoby Ci się wyrwać od tych macierzyńsko-domowych obowiązków choć na jeden dzień? Może to by pomogło odzyskać Ci jakąś równowagę… Mam nadzieję, że kolejna notka doniesie o jakichś pozytywnych zmianach na tym polu. A póki co podziwiam i życzę Ci siły, cierpliwości i nieustającej radości z bycia mamą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s