Jeszcze czekamy

01/07/15

Ta ciąża minęła bardzo w biegu. Czułam, że brakuje mi czas na chwile dla siebie, tak bardzo zajęta byłam ogarnianiem przyszłości. Na pierwszym planie oprócz tych oznak ciążowych była założona przeze mnie firma i praca, praca, praca.

Teraz mam czas, żeby odpocząć. Uporządkować siebie i przywrócić te wcześniej spychane na margines czynności, rzeczy i plany.
Mam jeszcze miesiąc i tydzień. Choć w rzeczywistości trudno powiedzieć, ile dokładnie tego jeszcze zostało. Żyjemy w stanie wielkiej niewiadomej.
06/07
Mam jeszcze koło miesiąca. Odkryłam właśnie, dlaczego nie pisałam. Brakowało mi swojego kącika, swojego rytuału. Zamknięcia się na świat i włączenia pędu myśli. Wyciszenia się. Miejsce się znalazło, choć docelowo ma to być kącik karmieniowy. A ja zadaję sobie pytanie – jak mogłam tyle lat przeżyć bez fotela? Jak mogłam nie wiedzieć, że coś takiego jest mi potrzebne? Mój kącik wypoczynkowy sponsorowany jest przez Ikeę – używany fotel wypoczynkowy i nowa podstawka pod laptopa, co by mnie w kolana nie grzał. Za stoliczek robi domek dla kota. Kot z niego korzysta tylko wtedy, kiedy jest zazdrosny, że w ogóle jest używany, nie może nawet wpaść na to, że to drapak i miejsce do spania jednocześnie. Jego strata :). Kot jest zazdrosny o sam fotel, bo uważa, że jest to nabytek dla niego. Wygodny, mięciusi, gdzie ci ludzie się pchają. Więc mam ten kącik. Brakuje jeszcze tylko dobrego oświetlenia i…można pisać.
Można pisać o tym, że ja się tego macierzyństwa boję. Bo jak to jest, że nagle mamy być tacy dorośli. I już tak na zawsze, a przynajmniej na długo. I ta odpowiedzialność. I to przejście. Ten poród – przyznam, że to dla mnie trudne. I w ogóle przeraża mnie to, co się dzieje z moim biustem i to, że ma on być jadalnią. Owszem, kocham nasze dziecko, ale nie zmienia to faktu, że mnie to przeraża. Jego kruchość i mój egoizm. Moje przyzwyczajenia i to, że trzeba będzie się podporządkować.
Dlatego chciałabym wiele jeszcze zmienić. Wypracować rytm dnia, wiedzieć, czego chcę to dziecko nauczyć. Mieć silną wolę i ogromne pokłady cierpliwości.
A w dodatku K. znowu i nadal bez pracy.
Ale mamy upały. Jakoś je znoszę, ba! nawet je lubię. Gdybym tylko nie puchła, to na pewno spędzałabym więcej czasu na dworze. W dodatku zauważyłam, że odzwyczaiłam się od delektowania się czasem – długiego czytania książki, nieśpiesznego rysowania, czy pisania. Ten kącik – on właśnie ma szansę jakoś to przywrócić. Taką mam przynajmniej nadzieję.
Reklamy

4 thoughts on “Jeszcze czekamy

  1. Czas leci i wszystko sie zmienia. My, nasze przyzwyczajenie itp. Powrot do starych nawykow jak chociazby napisanie nowej notki na blogu jest … wow!! Totak jak wrocic do tych beztroskich czasow kilka lat wstecz, choc na chwile.
    Porodu nie boj sie, maciezynstwa tez nie. Taka kolej rzeczy. Wszystko sie ulozy

  2. Myślę, że te zmiany, których się boisz, przyjdą Ci łatwiej i naturalniej, niż Ci się wydaje. I będzie bardzo, bardzo szczęśliwie :)

  3. Jak się nad tym zastanowić, to bycie w ciąży wiąże się z tyloma zmianami, że ma to prawo przerażać. Dla mnie i tak największą traumą byłaby myśl o porodzie, którego boję się jak diabeł święconej wody, dlatego nie wiem, kiedy poczuję się gotowa na taki krok. Ale jestem przekonana, że Ty świetnie przez to przebrniesz :). Cieszę się, że masz teraz ten kącik do pisania. Mam nadzieję, że pomimo nowych obowiązków znajdziesz czasem chwilkę, żeby coś tu napisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s