Rozmawia z nami i komunikuje się.

Zbliżamy się właśnie do połówki. Nie mogę doczekać się USG, dowiemy się wtedy jaka jest płeć maleństwa, no i będzie szansa znowu je zobaczyć.

Już wiemy! To chłopczyk. Mały, zgrabny, kopiący i zdrowy.
Martwi mnie troszkę, że tak mało z tego okresu zapisuje. W zasadzie nie wiedziałabym nawet za co mam lub mogę się zabrać, od czego zacząć? A może tak – najważniejsze, jestem szczęśliwa. I co dziennie cieszę się z nas tak bardzo. Wiem, że dobrze wybrałam. Może nie jesteśmy zamożni, ale za to bardzo ze sobą szczęśliwi. Nie miała tak żadna kobieta w mojej rodzinie, ogólnie szczęście w małżeństwie w naszych rodzinach nie było praktykowane. Aż dziw, że umiemy. Może nie umiemy, ale mamy tę łaskę. Docieraliśmy się do siebie przez pierwsze pół roku małżeństwa. Było trudno, skomplikowanie jakoś tak nierzeczywiście, jakby stwarzał się i realizował czarny scenariusz. Ale dzięki temu, że mieliśmy ślub kościelny, nie pobiegliśmy tego anulowywać. Nic mi nie mówiło, że powinnam tak zrobić, więc podjęliśmy ten trud i tę przygodę. I dotarliśmy do nas. I małego. On jest takim darem, w zasadzie historia jego pojawienia się jest bardzo piękna, twórcza i bogata.
Moim zdaniem przygotowała nas do tego duchowa adopcja dziecka poczętego. Absolutnie nie wiem, dlaczego pomyślałam, że moglibyśmy to zrobić. Ja przecież prawie się nie modlę, zresztą dbanie o coś, co trzeba robić codziennie nie należy do moich atutów. Od początku chciałam pilnowanie regularności zwalić na męża. Wytrwaliśmy. I pod koniec mieliśmy już dwójkę dzieci do modlenia się za nie. No i dlaczego nas przygotowała? Bardzo się modliliśmy, żeby ktoś pokochał to dziecko. Zastanawialiśmy się, jak rośnie, kiedy może zacząć już czuć, jak będzie wyglądać i…jak to będzie, kiedy ją kiedyś spotkamy. Bardzo się z nią zżyliśmy i od początku modliliśmy za konkretne dziecko, dziewczynkę z wymyślonym przez nas imieniem. Być może, jak dodajemy w żartach, żonę naszego syna. No i te rozmowy dużo nam dały, bo sami zastanawialiśmy się jak to jest, mogłoby być być w ciąży. No i już wiemy, że różnie, ale bardzo mobilizująco życiowo.
Reklamy

6 thoughts on “Rozmawia z nami i komunikuje się.

  1. Dawno temu dodałam komentarz, który przepadł… Podjęliście się trudu, który teraz wydaje piękne owoce. O małżeństwo zawsze warto walczyć. Życzę Wam, żeby zakręty były już za Wami, i żeby teraz się Wam powoli, spokojnie poukładało to życie już we trójkę :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s