
Czytanie. Spędzam właśnie drugi dzień przygotowując listę bibliograficzną, planując kolejność, podczytując i myśląc. Książki są świetne. Z mężem już kolejny raz podejmujemy dyskusję czy książki są przejawem snobizmu i przynależenia do wyższej kasty. O przewadze książek własnych nad tymi z biblioteki. O sensie posiadania książek własnych. Obydwoje na własność chcielibyśmy mieć tylkoczęstosięgalne książki. Inne z chęcią wypożyczę z biblioteki. I tu kłopot, bo biblioteka to nie księgarnia i nieczęsto w niej są nowości-świeżości. Plusem biblioteki jest to, że po jakimś czasie można w niej znaleźć niszowe książki, a nie w każdej księgarni można. To, że nie chciałabym mieć dużo książek, nie wyklucza tego, że w przyszłości chciałabym mieć księgarnię. O, taką:

A ja chciałabym mieć kiedyś w domu własną biblioteczkę :). Kocham książki i nie wyobrażam sobie bez nich życia. Niestety ja zdecydowanie wolę posiadać swoje własne, niż wypożyczać z biblioteki. I to mnie martwi.