Nasz pokój nigdy nie przypominał pokoi rodem z Ikei. Ani rozwiązaniami, ani wyglądem. Tym mniej zaczął je przypominać, po tym jak K. zrobił mi biurko. Nie mamy kluczy do piwnicy i po przestawieniu wszystkiego, nie usunięciu niczego pokój wygląda właśnie tak. Szkoda, że nie mam zdjęć przed i po:
This slideshow requires JavaScript.
to jest właśnie biurko i teraz odwracamy się bokiem do niego i widzimy część sypialną pokoju

. Świnka na początku strasznie psioczyła po swojemu, że ją przestawiamy są kąta w kąt, z tapczanu na stół, tak, bo jeszcze stół mamy w pokoju, a potem przypomniała sobie, że jedzenie jest dobre na wszystko.
Czasami tylko, jak chcemy się sfrustrować mówimy o tym jak przyjemnie i wygodnie można byłoby urządzić to mieszkanie. Ale cóż jesteśmy dla niego tylko przechodnim półcieniem, do czerwca włącznie, a później niewiadomo.

jak dla mnie nie wygląda źle… może dlatego tak myślę, że i nasze też podobne… ważne, żebyście się dobrze w nim czuli… a siły i pieniądze zostawcie na urządzanie swojego kąta;) oj nasłucham się teraz w pracy o urządzaniu i wykańczaniu mieszkań i już wiem, że kosztuje to masę czasu, nerwów i oczywiście kasy :/
Uroki wynajmowania mieszkania, a jakże. Jakoś się powstrzymuję przed psioczeniem na nasze odpadające krany :D. To jest właśnie najgorsze, że jest się w danym miejscu tylko chwilowym lokatorem i ani nie można, ani nie warto czegokolwiek zmieniać i dostosowywać pod własne potrzeby. No nic, jakoś się przemęczymy – i Wy, i my. A później może coś się zmieni na lepsze :).
Linka, no właśnie i boję się całe życie być gdzieś chwilowym lokatorem.
Myślę, że nie będzie tak źle. Zobaczysz, w końcu się uda osiąść na stałe we własnym mieszkaniu :).