O dobrym

22/01/2011 Niedziela
O dobrym


Zrobiliśmy sobie Bucket List na początku roku. Naszą i dla nas, a zwłaszcza o nas. Otworzyło to nas na wykorzystywanie momentów. W tym tygodniu było ich dwa.
W piątek Mężczyzna wziął urlop, by się udać do lekarza. Ponieważ sprawa jest poważna teoretycznie, póki nie orzekł tego lekarz, dostosowałam swoje zajęcia, aby towarzyszyć K. Niestety, okazało się, że jedyny dzień, w którym można dodzwonić się do przychodni jest ten, w którym lekarze nie przyjmują. Nic dziwnego, że nie wiedzieliśmy o tym, skoro nie było tego na stronie. Po obdzwonieniu kilku innych przychodni i znalezieniu terminu w tym tygodniu pojechaliśmy po prostu na miasto.
W tym centrum, w którym od 2 lat nie byliśmy razem nigdy w tygodniu w godzinach dopołudniowych poczuliśmy się znowu tak beztrosko, jak wtedy, kiedy K. nie pracował, a ja byłam na IV roku. Czuliśmy, że całe życie przed nami. Była to jakaś odmiana po wstrętnym poranku i dołującym tygodniu, kiedy czuliśmy, że system nas osacza, a przecież po założeniu podstawowej komórki społecznej, wyraźnie pokazaliśmy, że jesteśmy skłonni ten system wesprzeć. Nieprzyjemne było jedynie to, że takie rodzinne ukulturalnianie się w teatrze może kosztować około 100 zł. Ale cóż, jakie miasto, taki teatr. Znajdziemy inny.
W sobotę natomiast staliśmy wczesnym rankiem, rezygnując z tradycyjnej sobotniej jajecznicy, pośpiesznie się ubierając, pakując książki do torby, udaliśmy się na śniadanie do…Ikei. A jeszcze mogę dodać, że od jakiegoś czasu było to moje marzenie. Wzięliśmy sobie po zestawie śniadaniowym, łącznie z pyszną kawuszką i zajęliśmy miejsce przy oknie. Rozmawialiśmy, przyglądaliśmy się innym ludziom. Np. mama nawołująca dziecko: Zofio Antonino, a potem mówiąca Tośka-Zośka do córeczki. Spędziliśmy też chwilę przyglądając się pięknie urządzonym mieszkaniom i pokojom. Z niejednego trzeba było mnie wyciągać siłą. I tu uaktualniło się moje kolejne marzenie: mieć kiedyś coś swojego do urządzania.
K. zakupił pojemniczki na przyprawy, a ja pojemniczek do łazienki i po powrocie oddaliśmy się porządkowaniu i pomysłom organizującym przestrzeń. A jest tu co organizować: mamy w pokoju starą meblościankę w połowie pustą, stół, stolik, rozłożoną sofę i mały, zajmujący pół pokoju, kącik wypoczynkowy.
A dziś rankiem mieliśmy naszą cotygodniową randkę, czyli rozmowy o marzeniach, o tym jak było w tym tygodniu, czego pragniemy.

5 thoughts on “O dobrym

  1. eh… aż miło się czyta, doceniać tak wszystkie dobre chwile… pięknie pięknie… i oby tak dalej!
    jak już kiedyś (może) też wyjdę za mąż to będę wprowadzać podobne zwyczaje jak Wy… tak bardzo pomagają one dostrzec piękne chwile w naszym życiu…

  2. To jest właśnie niesamowite, jak dobrze robi człowiekowi niespodziewana odmiana od codziennej rutyny. Tak… kiedy jeszcze się studiowało, wszystko było o wiele prostsze. Teraz niestety trzeba bardzo zabiegac o to, żeby znaleźc trochę czasu dla siebie i nie dac się zwariowac! Rozmowy o marzeniach… Jak uroczo :).

  3. Nic mądrego mi nie przychodzi do głowy, a chciałbym coś napisać ;-) Niełatwo jest zbudować swój własny świat – taki prawdziwy – świat małżeństwa, świat rodziny. Tutaj nic nie jest oczywiste. Dlatego jest to taka wielka przygoda :-)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s