31/12/2011
2011
Rok zmian na wszystkich polach.
Małżeństwo – brzmi poważnie i dumnie. Mimo kilku powodów, a może dzięki nim właśnie jest coraz lepiej. Szkoła życia, rozumienia i przyjemności z dnia powszechnego.
Voyage – Rzym i Bułgaria i Wiedeń – różne światy – poznawanie innych kultur, porównywanie i utożsamianie się.
Studia – skończyły się i to podwójnie. Doktoranckie zaczęły się.
Tłumaczenia – kilka faz rozkwitu działalności.
Nauczanie – cóż, jestem lektorką.
Prawo jazdy – udało się. Od 3 dni jestem kierowcą. Było ciekawie, nie powiem, ale jest. Fajne o tyle, że prowadzić mi się podoba.
Minimalizm – ogarnianie rzeczy, redukcja, odkrywanie co do mnie pasuje i czego tak naprawdę potrzebuję, ciekawa szkoła pakowania wszystkiego w takie małe paczuszki, samo układanie jest przyjemnością.
Książki – czeka spora lista tych przydatnych, jedna dostępna w bibliotekach i księgarniach z moim artykułem, nowe, które też się pojawią.
Dużo stresu i trudności było, ale dzięki nim jestem silniejsza. Przekonałam się też, kto jest prawdziwym przyjacielem i że nie taki mąż straszny jak go malują. I te nasze najwspanialsze chwile.
Wdzięczność dla Pana Boga za troskę i łaskę, którą daje.
Do siego roku!