Dosyć dawno temu stwierdziłam, że muszę ponosić pełną odpowiedzialność za to, co mówię. Dlatego nie można się ze mną pokłucić, a w sprzeczce posługuję się słowami osoby, z którą rozmawiam i jedynie wskazuje na błędy logiczne lub niezgodność między słowami, a tym co za nimi idzie. Kondensuję też treść, czasami na tyle, że muszę rozszyfrowywać, co można zauważyć także po pisaniu.
Przestałam używać słów zawsze i nigdy, bo każde z nich ma swoje kiedyś.
I było mi z tym dobrze, do momentu, kiedy w głowie słowa z wiersza- i nigdy nie zobaczę. Pierwszy raz mogę świadomie i z pełną odpowiedzialnością użyć słowa “nigdy”. Dopóki jestem właśnie taka-treść i forma, dusza i ciało, to nigdy. I nawet nie śmiem wątpić w to, że to kiedyś mogłoby nie nastąpić.
Na razie żyj jak umiesz. Przyjadę pierwszego, to coś wymyślimy.
A ona dziś pojechała w moją stronę, która dziś nie była już moją. Prawie jak siostra. I jak rodzina.
A wczoraj piosenka jeszcze sorzed studiów: Wybuduj mi dom, kochanie, od samotności wybuduj najdalej….
Zgubiłam się.
Categories:
Tags: czasami myślę, człowiek, wybuduj mi dom