Organizm.

27/01/2012

źródło: good-future.co.uk

Organizm jest jednak skomplikowany. Reaguje na wszystko. Bo przecież dużo się dzieje. W ubiegłym tygodniu poprosiłam o możliwość prowadzenia przedmiotu. Miałam tylko wymyśleć o czym i jak. I udało mi się.
Napisać abstrakt referatu – napisałam i o do poprawy jeszcze został. Postanowiłam przygotowywać ciekawsze lekcje i fatycznie, motywuję moich uczniów. K. zapadł prawie, że w depresję, w związku z jego stanem zdrowie. Miałam czasami wrażenie, że obok mnie siedzi pustka, wypełniona człowiekiem. Wczoraj był u lekarza. On spokojniejszy, ale mi się udzieliło. Sytuacje jak w filmach. Kiedyś mi się wydawało, że wystarczy tylko być dobrym, żeby było dobrze. Ale nie wystarczy.

O dobrym

22/01/2011 Niedziela
O dobrym


Zrobiliśmy sobie Bucket List na początku roku. Naszą i dla nas, a zwłaszcza o nas. Otworzyło to nas na wykorzystywanie momentów. W tym tygodniu było ich dwa.
W piątek Mężczyzna wziął urlop, by się udać do lekarza. Ponieważ sprawa jest poważna teoretycznie, póki nie orzekł tego lekarz, dostosowałam swoje zajęcia, aby towarzyszyć K. Niestety, okazało się, że jedyny dzień, w którym można dodzwonić się do przychodni jest ten, w którym lekarze nie przyjmują. Nic dziwnego, że nie wiedzieliśmy o tym, skoro nie było tego na stronie. Po obdzwonieniu kilku innych przychodni i znalezieniu terminu w tym tygodniu pojechaliśmy po prostu na miasto.
W tym centrum, w którym od 2 lat nie byliśmy razem nigdy w tygodniu w godzinach dopołudniowych poczuliśmy się znowu tak beztrosko, jak wtedy, kiedy K. nie pracował, a ja byłam na IV roku. Czuliśmy, że całe życie przed nami. Była to jakaś odmiana po wstrętnym poranku i dołującym tygodniu, kiedy czuliśmy, że system nas osacza, a przecież po założeniu podstawowej komórki społecznej, wyraźnie pokazaliśmy, że jesteśmy skłonni ten system wesprzeć. Nieprzyjemne było jedynie to, że takie rodzinne ukulturalnianie się w teatrze może kosztować około 100 zł. Ale cóż, jakie miasto, taki teatr. Znajdziemy inny.
W sobotę natomiast staliśmy wczesnym rankiem, rezygnując z tradycyjnej sobotniej jajecznicy, pośpiesznie się ubierając, pakując książki do torby, udaliśmy się na śniadanie do…Ikei. A jeszcze mogę dodać, że od jakiegoś czasu było to moje marzenie. Wzięliśmy sobie po zestawie śniadaniowym, łącznie z pyszną kawuszką i zajęliśmy miejsce przy oknie. Rozmawialiśmy, przyglądaliśmy się innym ludziom. Np. mama nawołująca dziecko: Zofio Antonino, a potem mówiąca Tośka-Zośka do córeczki. Spędziliśmy też chwilę przyglądając się pięknie urządzonym mieszkaniom i pokojom. Z niejednego trzeba było mnie wyciągać siłą. I tu uaktualniło się moje kolejne marzenie: mieć kiedyś coś swojego do urządzania.
K. zakupił pojemniczki na przyprawy, a ja pojemniczek do łazienki i po powrocie oddaliśmy się porządkowaniu i pomysłom organizującym przestrzeń. A jest tu co organizować: mamy w pokoju starą meblościankę w połowie pustą, stół, stolik, rozłożoną sofę i mały, zajmujący pół pokoju, kącik wypoczynkowy.
A dziś rankiem mieliśmy naszą cotygodniową randkę, czyli rozmowy o marzeniach, o tym jak było w tym tygodniu, czego pragniemy.